Google+ Followers

czwartek, 22 stycznia 2015

Słownik słów nieoswojonych - ,,harmonogram,,

Organizacja czasu i pracy to umiejętność, której ogromnie pożądam,
 a która jest dla mnie nieosiągalna. 
Moja głowa ciągle jest pełna nowych pomysłów na biznes, życie, czas wolny i takie tam...
Niestety jeśli jakiś projekt szybko nie zostaje wdrożony w życie, po jakimś czasie przestaje mnie już interesować i natychmiast zajmuję się czym innym. Chyba że wdrożenie tego planu wymagało ode mnie wcześniej poniesionych dużych nakładów: pracy, czasu lub funduszy - wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że powrócę do jego kontynuacji. 

Ubolewam nad tym od zawsze, bo ciągle mam wrażenie, że masę ciekawych realizacji 
gdzieś mi umknęło :(
 I dlatego w tym roku postanowiłam wziąć się w garść i bardziej produktywnie organizować 
sobie czas. Zaczęłam od zapisywania planu dnia, który zamierzałam skrupulatnie przestrzegać
 i może by się nawet udało gdyby nie okres świąteczny!
Tak, Święta miały bardzo duży wpływ na mój sposób funkcjonowania od początku 2015r. 
Czas wolny od szkoły, który trwał prawie trzy tygodnie, dał mi luksus spania do godziny,
 która mi pasowała. A ponieważ zdecydowania należę do tzw ,,nocnych marów,, godzina ta z dnia na dzień przesuwała się coraz bliżej południa. Stanęło na tym, że mój dzień zaczynał się ok. 12 a kończył ok. 3 !!! I niby nic w tym złego, ale wolne nie twa wiecznie a Janka, mimo iż już dzidziusiem nie jest do szkoły trzeba rana odprawić. No i od stycznia zaczął się kocioł! 
Sypiałam w nocy po  4 godz. więc w dzień chodziłam jak ZOMBIE. W końcu ok. 18 padałam ze zmęczenia, po czym o 20 budziłam się i znowu siedziałam do 3! I tak to trwało przez kolejne dwa tygodnie. Mój plan dnia w większości brał w łeb, bo nie dość, że ciągle chodziłam nie wyspana, to dzień jakby automatycznie podzielił mi się na dwa - od rana do 18 i od 21 do 3 rano.

Już planowałam dokonać następnych zmian, poprzez pozbawienie się wieczornych drzemek, co z kolei miało zaprocentować mocnym i długim snem przez całą noc, ale przyzwyczajenie i nagły zwrot wydarzeń znowu pokrzyżowały mi plany ;)
c.d.n....    ;)


Prześlij komentarz