Google+ Followers

wtorek, 23 grudnia 2014

Świąteczne urwanie głowy

Jakoś długo mnie tu nie było :(
Oczywiście wszystko przez Święta.
Już miesiąc temu obiecałam sobie, że w tym roku, to wszystko zaplanuję i przygotuję dużo wcześniej. Niestety, ale w moim przypadku, to nierealne! 
Wszystko chciałabym  jak.... najwięcej, najdokładniej, najlepiej i najszybciej. Wszystko naj...!!!
Niestety brak u mnie dobrej organizacji!
Efekt - jeden wielki chaos i panika, że znowu nie zdążę na czas. 

Najpierw nakupiłam tkanin w świąteczne akcenty z myślą, ile to w tym roku cudnych duperelek naszyję. Zabrałam się jak należy miesiąc temu za wycinanie. 

No ale, trzeba między czasie jeszcze z Jankiem przy lekcjach posiedzieć, na karate zawieźć, obiad zrobić, a tu jeszcze jakiś remont pokoju dla gości wpadnie, jakaś awaria się przytrafi... No i dwa tygodnie gdzieś umknęły, a  niewiele uszyte. Wybieram więc tylko priorytety, te które maja być na prezent, a resztę odkładam na przyszły rok. 
Pokoje dla gości obiecałam sobie przygotować już dawno temu, 
 ale mój leń w głowie szeptał do mnie:
- Po co będziesz teraz sprzątać? Przecież wiesz jak szybko się brudzi. Zanim przyjadą znowu się nakurzy i pościel już nie taka świeża! - 
No więc czekam do ostatniej chwili, a później w panice zasuwam do 2-3 w nocy, żeby wszystko lśniło, bo fuszerek nie przyjmuję. 

U siebie też muszę posprzątać. Choinka od tygodnia stoi wystrojona, ale jakoś tak nie bardzo pasuje do tego bałaganu wkoło. Mama zawsze uczyła, że najpierw porządki a na koniec choinka.


 Ale co mi tam, mama  nie widzi... W końcu jednak dwa dni przed świętami udaje mi się, jako tako ogarnąć dom! :) W ostatniej chwili przypomina mi się, że przecież miałam napiec ciastek
 dla sąsiadów i rodzinki, no i tort zrobić, i pierogi z kapustą i grzybami...
No i znowu siedzę do drugiej i kręcę, piekę i lepię. 
Dobrze, że od roku wprowadziłam nową tradycję w domu  (ku uciesze mojej teściowej), 
że ja pierniki piekę zaś panowie ozdabiają.

 A potem widzę ten cały bajzel, jaki przy tym powstał  i jestem załamana.  
Wstaję rano i znowu sprzątam , myję i szoruję kuchnię, no bo obiecałam sobie, że tym razem jak będziemy wyjeżdżać na święta, to zostawimy po sobie porządek w domu, 
żeby nie wracać do bałaganu!
I w końcu nadchodzi ten dzień kiedy wyruszamy do rodzinki, gdzie będę mogła więcej czasu poświęcić dla  Janka, na czytanie książek lub po prostu leniuchowanie! 

I obiecuję sobie, że jeśli kiedyś będę robić święta u siebie, to na pewno skorzystam z usług firm porządkowych i kateringowych! :)


Prześlij komentarz